Dojczland

24 stycznia 2014

Heute rot, morgen tot – dzis się żyje, jutro gnije. Senftenberger See w styczniu.

Tagi: , , , , , , ,

Tytuł wpisu jest wypadkową naszych refleksji na temat zbyt szybko upływającego czasu i nasilających się obaw przed starością. Powyższe hasło spodobało mi się bardzo, jest zwięzłe i treściwe, i ujmuje wszystko.
tłumaczenie dosłowne: dziś rumiany, jutro martwy; polski odpowiednik: dziś się żyje, jutro gnije. Kwintesencja.

Zatem, aby jak najdłużej pozostać rumianym i opóźnić wspomniane gnicie,  ruszamy się żwawo pomimo zimy. Tym razem w naszym ukochanym Senftenbergu.

Wyjechaliśmy głupio, bo w sobotę, zamiast w piątek. Pierwotnie chcieliśmy pojechać do regionu Fleaming, który słynie ze ścieżek rolkowych i rowerowych. Ostatecznie jednak nie chciało nam się jechać ponad 200 km
i tracić czasu i wylądowaliśmy w starym dobrym Senftenbergu, a dokładnie w Buchwalde, na stellplatzu tuż nad jeziorem. Okres kompletnie poza sezonem, więc byliśmy jedynym kamperem.

Tego samego dnia zrobiliśmy sobie rundkę rowerami wokół jeziora.

Senftenberg

I cóż mnie zachwyciło: pomijając kolory powietrza, nieba i jeziora oświetlanych styczniowym słońcem, zachwyciło mnie, że musiałam uciekać naparzając ostro przed parą Niemców w wieku emerytalnym, poginających z prędkością godną szacunku na rowerach, bez śladu zmęczenia na twarzach; zachwyciła mnie pani około 80-tki, która pomimo poruszania się za pomocą chodzika, spacerowała sobie po ścieżkach; biegacze dwukrotnie starsi ode mnie, truchtający szybciej niż ja  i na pewno nie na skraju swojej wydolności tętniczo-oddechowej*; stojaki wypełnione po brzegi rowerami pod Kauflandem; pani na rowerze ze zmyślnym mechanizmem przymocowywania do tego roweru laski, żeby nie przeszkadzała podczas jazdy. Krótko mówiąc zachwyciła mnie i zachwyca nieustannie aktywność tego narodu, podejmowana wcale nie przez najmłodszych przecie.

Pozytywnie nakręceni i odpowiednio zmotywowani, w niedzielę rano zrobilismy sobie 4-kilometrowy jogging, który, według czujnika tętna zamontowanego na mojej piersi, powinnam okupić lekkim zawałem*. Pipał jak oszalały.

run

*tętno odpowiednie do biegania dla normalnego człowieka to 70-75% tętna maksymalnego, które wynosi 220 minus wiek. Przez całe 4 km moje tętno wynosiło 90% tętna maksymalnego. Dodam, że żyję dosć zdrowo, dosć aktywnie, jestem dosć młoda i kompletnie zdrowa. Wniosek taki, choć przyjmuję go niechętnie – jak chcesz rano pobiegać, nie dudlaj butli wina wieczorem. Bardzo to przykre, że nie można być miłosnikiem wina i zdrowego trybu życia jednoczesnie, choć usilne próby pogodzenia  tych hobby trwają.

Wracając do tematu aktywnych Niemców – za każdym razem po powrocie do domu, staram się krzewić ducha sportu wsród moich Dziadków, Mamy nawet, jednak nie spotykam się z pozytywnym odzewem. Słyszę różne wymówki – a bo tu boli, a bo serce za słabe, a bo zimno, gorąco, a tak w ogóle wnuczka to nie przesadzaj z tym całym sportem, bo przez sport do kalectwa i jeszcze cię samochód potrąci.

To przykre, że Polak w wieku 50+ woli podjąć wysiłek wyprawy do apteki i poniesć wydatek w wysokosci 20-50% swoich zarobków na leki, niż wziąć durne kijki do nordic walkingu i połazić po osiedlu/lesie/parku. Tym bardziej przykre, że za wzór do naśladowania trzeba postawić… sąsiada Niemca.

 

[facebook]

6 thoughts on “Heute rot, morgen tot – dzis się żyje, jutro gnije. Senftenberger See w styczniu.

  1. Zazdraszczam i obiecuję wziąć przykład zwłaszcza, ze w garażu przybyło plus 1 (na teraz weinsberg plus hymer) i trzeba będzie wdrażać córkę do samodzielnych wypraw. Poza tym ze Zgorzelca to moment jest.

    1. „Wdrażać córkę do samodzielnych wypraw” – jak cudnie! Kobieta za kierownicą kampera- czad:) Motywuje to mnie do przełamania się i wzięcia steru w swoje ręce choć raz. A potem może drugi?…:)

      1. No może nie tak do końca. Ona ma swojego kierowcę i sama, chociaż uprawniona, pała wstrętem do prowadzenia. Ty zaś nie powinnaś obawiać się prowadzenia kampera. Nie jest wielki a nawyki wyrobisz sama wraz z przejechanymi kilometrami. Zobacz jakaż pomoc dla etatowego kierowcy. Ja nie mogę namówić zmienniczki do zajęcia fotela za kółkiem ale z drugiej strony taka drobina jak ona prowadząca kolosa o długości dwóch osobówek. Niechaj zostanie jak jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Całkiem inny Nowy Rok
W międzyczasie