Kemping rodem z lat 80-tych – nic się od tamtych czasów nie zmieniło. Położony na terenie wielkiego ośrodka wypoczynkowego, w sosnowym lesie, co pewnie jest plusem w upał, minusem jednak pod tym względem, że ciężko znaleźć sygnał satelitarny.
Pod względem infrastruktury szału nie ma – toalety i prysznice są i mają się dobrze od jakichś 30 lat, kiedy je tu zamontowano. Prysznic płatny. Do obsługi kampera udogodnień brak.
Plusem jest fakt, że na terenie kompleksu jest plażka tuż nad Zalewem i port, więc można sobie łódki pooglądać, siedząc na zielonej trawce. Zdecydowanie najmocniejszą stroną ośrodka Wodnik jest smażalnia ryb, w które serwują naprawdę dobre i świeże ryby, i prawdziwie polskie, ogromne schabowe
z ziemniakami.
Tuż przy bramie wjazdowej wjedzie ścieżka rowerowa, którą można sobie pognać na niełatwą wycieczkę wokół Zalewu.
Ceny w porządku – za kampera 30zł z prądem +10 zł osoba.
O tej części Polski naszym okiem przeczytasz tu:

