Niezwykle malowniczy stok, wyciąg i jadłodajnia – bufet – z typowo słowacko-czeskimi potrawami prowadzona przez powściągliwie miłego, jak na Słowaka przystało, gospodarza. Tuż obok duży parking, pusty o tej porze roku, zimą pewnie zapełniony.
Nie pytaliśmy w bufecie, czy możemy zostać na noc. Zamówiliśmy knedliki z gulaszem, smażony ser z frytkami i dwa piwa, zapłaciliśmy złotówkami. Najedzeni, wróciliśmy do kampera i rozłożyliśmy leżaki, z postanowieniem kontemplowania widoku. Nikt nie przyszedł, byliśmy mile widziani. Na śniadanie zjedliśmy zupę czosnkową i znów knedliki z gulaszem.
Kilka kilometrów od parkingu w kierunku Zdiaru jest sklep, w którym można płacić kartą.
Nie jest to miejsce na dłuższy pobyt, ale na jedną noc w sam raz. A widoki takie.
Relacja z naszego wyjazdu w Tatry tutaj:
Lipiec 2014

