Grecja

18 września 2014

Yasas, Peloponez! Trip 2014.

Tagi: , , , , , ,

Kontur Peloponezu. Plaże, morze i małe, greckie miasteczka. Od czasu do czasu wjeżdżając w głąb lądu, żeby zobaczyć Olimpię, czy Mistrę. Bez pośpiechu, bez zegarka, bez harmonogramu, co i kiedy. Tak chcieliśmy doświadczać Peloponez. Omijając kurorty
i wielkie generatory turystyczne. Chcieliśmy poznać Grecję, obserwować Greków, poznać greckie smaki i pływać w greckim morzu. Wszystko się udało.

Nie była to wyprawa mająca na celu odhaczenie wszystkich turystycznych miejsc opisanych w przewodnikach. Wręcz przeciwnie, chcieliśmy dotrzeć do miejsc, gdzie było niewielu. Kochamy morze, dlatego staraliśmy się, aby odchylenie od niego w głąb lądu było w miarę możliwości jak najmniejsze. Kochamy jeść, dla mnie to jedna z większych przyjemności ziemskiego padołu, dlatego nie oszczędzaliśmy na jedzeniu i tawernach. Kochamy wino, dlatego na naszym stole zawsze stała butelka retsiny dla mnie
i miejscowego wina dla Marcina. Przy tym wszystkim lubimy czuć się zdrowo i prowadzimy aktywny tryb życia, dlatego wzięliśmy ze sobą buty biegania. Przydały się raz. Ograniczyliśmy naszą aktywnością sportową do zwiedzania, pływania i ze dwa razy przejechaliśmy się na rowerach. Więc nie, żeby tak zupełnie nic, ale sportowo bez szału. Gorące słońce demobilizuje, nie wywołując przy tym wyrzutów sumienia. Na szczęście, na zdjęciach moje nogi wciąż mają jako taki kształt i wcale nie dlatego, że odpowiednio je napinam…

Celem pośrednim było stworzenie małego przewodniczka po Peloponezie, w którym znajdą się plaże, zatoczki, kempingi, knajpki itp. Dla zwykłych ludzi, którzy jeden ze swoich urlopów będą chcieli spędzić na Peloponez, niekoniecznie w kurorcie, niekoniecznie przy basenie, niekoniecznie ekstremalnie, ale też nie na leniwca zupełnego. Dla wszystkich, którzy lubią na urlopie trochę się poprzemieszczać.

Jaki zatem ma kształt Peloponez po naszemu? Ano taki:

 

Jak łatwo zauważyć, trasa, mimo wszelkich starań, żeby się nie spieszyć, wyszła nam dość intensywna. Z tego powodu relację
z tripu podzielę na trzy części, odwiedzając 3 z czterech peloponeskich półwyspów – Lakoński, Mani, Mesyński (odpuściliśmy Argolidzki). Poniżej zamieszczam mapki z miejscami, o których przeczytacie w poszczególnych częściach. Zawrę tam zarówno wiadomości praktyczne, czysto informacyjne, jak i nasze opinie dotyczące danego miejsca. Radzę też nastawić się, że będzie trochę poetycko, bo idzie jesień i mnie chwyta melancholia, której muszę dać ujście. Na szczęście/nieszczęście szanownego Czytelnika, stanie się to na elektronicznych kartach mojej elektronicznej książki:)
[learn_more caption=” Pierwszy cypel: Olimpia i nieskończenie niebieskie zatoki ” state=”open”]

I cypel

[/learn_more]

[learn_more caption=” II cypel: Wendeta w wymarłym Mani” state=”open”]

II cypel [/learn_more]
[learn_more caption=” III cypel: Wyspy Kythira i Elafonisos, baśniowa Monemvasia + Korynt i Ateny ” state=”open”]

III cypel [/learn_more]

Gotowi?

IMAG2550

 

4 thoughts on “Yasas, Peloponez! Trip 2014.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

„Rejs” po bezbłędnym Błędnie, czyli ponton, amfibia i społeczeństwo.
Peloponez, pierwsza odsłona. Elida i Półwysep Mesyński