Dojczland

14 listopada 2012

Zaduszkowy Burg. Spreewald, Niemcy, 2-3.11.2012

Tagi: , , , , , , , ,

Półleżąc na kanapie we wszystkich świętych, widocznie nieco tym niemal całodziennym półleżeniem zmęczeni, bądź też wystarczająco nicnierobieniem zrelaksowani, o godzinie 18:00 z minutami, poprzekładawszy wszelkie zaduszkowe obowiązki, stwierdziliśmy, że trza jechać, nie ma co tak siedzieć. Zew wzywa.

To ciekawe, gdyż. W środę w okolicach godzin 14-15, zmieniając jedne dzieci na drugie, ostatecznie pozbywając się wszystkich, poczułam ogromną euforię wynikająca z faktu, że oto właśnie nadchodzi 4-dniowy weekend, bez żadnych planów, obowiązków, niczego. 4-dniowy weekend W DOMU. Na tym tle, ochocze przystanie na propozycję: a może pokamperujemy? – zdaje się być oczywiste.

No więc leżę sobie w alkowie i opisuję. Pojechaliśmy niedaleko (140 km), do niemieckiego miasta Burg w Spreewaldzie. Dzień wcześniej oglądaliśmy program o łowcach nazistów, dzień później u potomków tychże weekend spędzamy. Cóż.

W Burgu byli my już, wiedzieliśmy, że jest tu blisko z ZG i ładnie oraz, na czym nam szczególnie zależało, że są tu termy, czyli ciepły basen do moczenia się, co kocham tym bardziej, im bardziej nie mam wanny, a nie mam jej bardzo. Jest listopad, ciemno od 17:00 i zimno, ile sobie można w oczy patrzeć, trzeba mieć co robić. Dlatego też termy.

Spreewald Therme dysponują parkingiem, na którym można stać, ale nie można nocować. Przy okazji rekonesansowej przejażdżki rowerowej znaleźliśmy darmowe i bezpiecznie (pisane o 23:26, rano się okaże) miejsce przy młynie*.

* (N 51°50.211′   S 14°08.879′).- rano okazało się, że faktycznie można i że jest bezpiecznie.

Sam Burg jest ładnym, dobrze wykorzystanym turystycznie miasteczkiem. Fajne ścieżki rowerowe, rzeczka, wycieczki stateczkami, spływy kajakowe, urokliwe domy, zajazdy, restauracyjki, piekarenki i kawiarnie, rodem z XIX wieku. Trochę zbyt cichy i wymarły według mojej oceny, mimo to klimat sprzyjający. A sprewaldzkie termy to niewątpliwy atut tego miasta – kilka basenów solankowych o różnym stopniu zasolenia i różnej temperaturze plus sauny. Dwie godziny pławienia się kosztuje 13 EUR.

http://www.spreewald-therme.de/

Hołdując tradycji, jesteśmy zawsze idealnie przygotowani, dlatego mapy rowerowej nie mieliśmy żadnej i jeździliśmy na ślepo –  a to szlakiem ogórka kawałeczek, a to Szprewy widokami, a to żółtym, potem czerwonym, w końcu żadnym i było git. Znowu widzieliśmy niemieckie rude krowy, konie, kózki, owce, kaczki, lamy i inny przydomowy inwentarz. Widzieliśmy również ludzi niosących wiaderka z ogórkami radośnie, szlak ogórka przemierzywszy zapewne. W Polsce też powinno się zrobić jakiś szlak, ziemniaka na przykład albo kapusty kiszonej,  ścieżki rowerowe, karczmy jakieś lub chętne gospodynie wiejskie w domach własnych i już. W okolicach Zielonej Góry funkcjonuje szlak wina i miodu, ale czy jest oznakowany pod względem wypraw rowerowych, czy są wytyczone ścieżki, czy głównymi drogami prowadzi – nie wiem, trzeba sprawdzić.

Tym, co nas ponownie zaskoczyło w niemieckim landzie, jest duża aktywność sportowo-rekreacyjno-turystyczna Niemców, niezależna od pogody.  Spacerują, zwiedzają, chodzą na termy, jeżdżą rodzinnie rowerami, zasuwają kajakami po Szprewie. Warto się wzorować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

picturesque
(Nie)znam Uznam. Świnoujście i Kamminke 19-21 października 2012.
Blog Roku 2012 – ruszyło głosowanie!