Navigation Menu

Camping Pod Krokwią, Zakopane

To kolejny przykład na typową dla Polski bylejakość. Właściciel,  pewnie kumpel posiadacza kempingu Majawa w Warszawie, wyszedł z założenia, że kawał terenu pod skoczniami w Zakopanem i licząca 40 lat infrastruktura wystarczy, żeby… no właśnie, żeby co? Żeby jakoś to było chyba, bo tłumów, jak na początek lipca, nie było. A z taką lokalizacją gość powinien mieć rezerwacje na cały sezon.

Bo lokalizacja to niewątpliwy atut tego kempingu – 15 minut wolnym spacerkiem od Krupówek (choć po przejściu się stwierdzam, że im dalej, tym lepiej), 4 minuty do skoczni. Wystarczająco na uboczu, wystarczająco
w centrum.

Nie ma wydzielonych parceli. Większość gości (choć pod palce ciśnie mi się „osadzonych”:)) to namiotowcy, górscy wędrowcy. Cała infrastruktura do obsłużenia kampera jest – woda, zrzut nieczystości, toaleta chemiczna, prąd. Internet wi-fi też jest. Pralka i kuchnia również. Wszystko to jednak pordzewiałe i… brudne. Na naszych oczach od budynku z sanitariatami odpadła rynna. Obdukcja wykazała, że ze starości.

Jedynym rozgrzeszeniem niezbyt luksusowych warunków była cena – zapłaciliśmy 65 zł za dwie osoby bez prądu (prąd dodatkowe 13 zł). Uznaliśmy, że wymagania powinny być wprost proporcjonalne do ceny i nie czepialiśmy się. Aż nadszedł moment kąpieli.

Prysznice na campingu „Pod Krokwią” należały do szczęśliwie wymierającego już gatunku pryszniców, w których nie chce się dotykać niczego, poza lecącą wodą. W których człowiek ma opory przed powieszeniem swoich brudnych ciuchów na wieszaczku w styczności ze ścianą i stwierdza, że włosy to ma całkiem jeszcze czyste. W których zamyka się oczy, żeby nie widzieć, co
w rogach i fugach.

Uważam się za mało rozwydrzoną. Ale, ludzie kochani, to nie Kazachstan, ani nawet nie turystycznie peryferyjny Ostrów, gdzie paradoksalnie spaliśmy na wspaniale wyposażonym i czystym, bankrutującym kempingu Marina. To też nie jedyna w swoim rodzaju Kapadocja, gdzie piękno krajobrazu wynagradza łazienki
w piwnicach u Ahmeda. Bielone i czyste, swoją drogą.
To Polska, środek Zakopanego, przyjeżdżają tu turyści z całej Europy. I ani piękne Tatry, które przecież nie są Alpami, ani zmienna pogoda, ani przereklamowane Krupówki nie wynagrodzą im syfu i bylejakości na kempingu. Zdaję sobie sprawę, że turysta górski jest turystą specyficznym i poradzi sobie w różnych warunkach, ale to słabe  ściągać z ludzi kasę i nie dawać nic w zamian. Nie zgadzam się. Takie kempingi psują obraz polskich kempingów w ogóle.

I nie chodzi o to, żeby na ścianach i podłodze w łazience leżała glazura
i terakota (nie mogę zapamiętać, które gdzie) z najnowszej kolekcji Paradyża. Na kempingu na Jurze w prysznicu były drzwi zamykane na haczyk, ale to stanowiło o klimacie i było zwyczajnie, po ludzku i godnie czysto.
Czystość to jedyne, czego wymagam.

Nasza Relacja z Zakopanego i Tatr:
Lipiec 2014

Strona kempingu:
WWW

Post a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Kemping Majawa, Warszawa
Ząb pod Zakopanem – z widokiem na Tatry