Jordania

10 kwietnia 2019

Akaba, Jordania

Tagi: , , , , ,

Sprawdzane regularnie prognozy pokazywały, że na południu Jordanii ciągle świeci słońce, że jest 20 stopni i że to zupełnie blisko przecież do Egiptu, gdzie pół Polski spędza zimę. Spakowałyśmy zatem stroje kąpielowe w wersji maksi, czyli łącznie z tunikami, które będą nadawały się do wody, co by w oczy europejską golizną nie kłuć. Do ostatniej chwili nie wierzyłam, że się przydadzą.

Z uwagi na fakt, że Akaba jeszcze nie tak dawno należała do Arabii Saudyjskiej, Saudyjczycy wciąż przyjeżdżają tu wypoczywać, więc na plażach przeważają muzułmańskie rodziny i  zakryte od stóp do głów kobiety. To sprawia, że
w normalnym, w naszym rozumieniu, stroju kąpielowym czujesz się, jakbyś była nago.

W Jordanii linia brzegowa ma jedynie 26 kilometrów. Fragment z dostępem do morza został przekazany Jordanii przez Arabię Saudyjską w latach 60. Aż do lat dziewięćdziesiątych Akaba była przede wszystkim ośrodkiem portowym i przemysłowym, a jej walory wypoczynkowe nie były doceniane. Dopiero ostatnie dwadzieścia kilka lat przyniosło rozwój turystyki w regionie.

Drugą najlepszą rzeczą w Akabie, oprócz morza i słońca, jest to, że można stąd obserwować aż cztery kraje – Izrael, Egipt, Arabię Saudyjską i Jordanię, rzecz jasna. A pierwsza najlepsza, top of the top, to rafa koralowa, znajdująca się niemal przy brzegu.

Morze Czerwone to idealne miejsce do nurkowania. Rafa koralowa jest tuż przy brzegu. Wcale nie odpływając daleko, ze zwykłą maską i rurką można pływać razem z rybkami Nemo i spotkać się z miecznikiem. Nie było na tyle ciepło, żeby długo pławić w wodzie, ale i tak byliśmy pod wrażeniem, że tyle podmorskich cudowności jest na wyciągnięcie ręki.

Zaczyna nam kiełkować pomysł o ponownej wizycie nad Morzem Czerwonym, tym razem właśnie pod kątem nurkowania. Jednak wybierzemy Egipt, z dwóch względów – po pierwsze, jest tam o wiele taniej. Po drugiej, chcemy czuć się na plaży swobodnie w strojach kąpielowych, bez tych wszystkich spojrzeń na odsłonięte łydki.

AKABA

Akaba jest miastem sporym, szybko rozwijającym się, pełnym kontrastów, jak wszystko w Jordanii.
Jest tu i typowo turystyczna dzielnica ze sklepami z alkoholem i sieciowymi hotelami, są i slumsy. Jest autentyczny targ, jeszcze nie skażony turystycznymi naleciałościami, gdzie można przekąsić coś taniego i pysznego i kupić jordańskie perfumiki komponowane na Twoich oczach. Nie ma jednego – nie udało nam się znaleźć żadnego sklepiku z pamiątkami, gdzie można by kupić jordańskie koszulki. Na lotnisku też nie było pamiątkowym t-shirtów, więc jeśli również zbieracie koszulki z podróży nie zostawiajcie zakupu na ostatnią chwilę, bo ona może nigdy nie nadejść.

Hotel: Public Security Hotel Chalets

To hotel państwowy, do którego wstępu bronią uzbrojeni policjanci. O wysokim standardzie, choć zdarzały się pewne wpadki, jak dwugodzinne czekanie na podanie zamówionego obiadu albo jedna niecała rolka papieru toaletowego na cztery osoby. Jednak zawsze po uprzejmej prośbie wszelkie braki były szybko uzupełniane, dzięki czemu pod koniec pobytu mieliśmy w pokoju jakieś siedem ręczników i tyle samo rolek papieru.

Sam pokój to było raczej mieszkanie, z dwiema sypialniami, pokojem dziennym i kuchnią – co prawda bez żadnych absolutnie naczyń ani sztućców, ale za to z lodówką.

Hotel ma własną plażkę, pomost, zewnętrzny bar (bez alkoholu) i zawsze pustą siłownię z bieżniam i rowerkami, z której korzystaliśmy codziennie. Bardzo nam się tu podobało.

Z hotelu do Akaby jest około 15 kilometrów. Kilka kilometrów od hotelu jest wielgachna publiczna plaża. A 4 kilometry dalej jest już Arabia Saudyjska, której granic strzegą uzbrojeni żołnierze.

URLOP W AKABIE?

Trochę tu jeszcze surowo pod względem turystycznym, ale może to jest właśnie fajne? 

One thought on “Akaba, Jordania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WADI RUM. BEDUINI, PUSTYNIA I PUSTYNNY BIZNES