Rzeczpospolita

28 stycznia 2016

Chatka Jaworówka – Brenna

Tagi: , ,

Tym razem życie rzuciło nas na Podbeskidzie, do małej Brennej, otoczonej niewysokimi górami. Motywowana chęcią sprawdzenia, jak mieszka się w domu z bali, bo marzy nam się taki wybudować, znalazłam drewnianą chatkę z pokojami do wynajęcia – Jaworówkę. Fotografię na stronie wyglądały kusząco, nastawiłam się na coś superowego i… dostałam jeszcze więcej. Piszę leżąc na różanej pościeli, w kominku trzaska ogień, wokół mnie drewno dosłownie wszędzie, a Marciś ogląda mecz naszych piłkarzy ręcznych – cudowne okoliczności towarzyszące.

Jaworówka to chatka na uboczu Brennej, położona nieco wyżej, dzięki czemu z okien podziwialiśmy ośnieżone o tej porze roku Beskidy. Można wynająć ją całą lub poszczególne pokoje, których są 4: dwa na piętrze z jedną dzieloną łazienką, dwa na parterze, również z jedną dzieloną łazienką. Na parterze jest jeszcze wspólna kuchnia i jadalnia, w podpiwniczeniu natomiast mała sauna
i pokój “relaksacyjny” z fotelem masującym, który zlekceważony przez nas na początku, po wypróbowaniu niemal wyprzedził saunę w hierarchii atrakcji. Wszystko totalnie odnowione, choć zdaje się, że spora część chatki jest raczej wiekowa.

Minusem Jaworówki są te dzielone łazienki i szczerze mówiąc, to chyba jedyna wada. My mamy ogromne szczęście, bo nikogo oprócz nas w chatce nie ma, więc nie doskwiera nam dyskomfort dzielenia z obcymi ludźmi miejsca, gdzie nawet król chodzi piechotą.

Po seansie w saunie i sesji na fotelu masującym, nie spieszy nam się jednak, by opuszczać pokój – po rozpaleniu w kominku (tak, kominek w pokoju!) zapaleniu świeczek i lampek nocnych sypialnia wygląda magicznie: drewniane ściany z mszeniem pomiędzy balami, kamienny wielki komin, rustykalno-sielski wystrój, padający śnieg za oknem i temperatura 27 stopni przy wyłączonym grzejniku wewnątrz – to jest nasz raj. Ile za niego zapłaciliśmy? 150 zł za dobę. Za dwie osoby. 300 zł za weekend. Zupełnie niedużo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Flamkuch i Telesforówka. Brenna, Beskidy
Toskania w swetrze – czy warto zimą? Część I: Lucca, Piza, Siena.