Rzeczpospolita

27 marca 2012

Wyspa Uznam – Insel Usedom – 23 – 25.03.2012

Tagi: , , , ,

Faktycznie jest tak, że ciężko potraktować obojętnie nadchodzący weekend, kiedy kamper stoi pod domem. Rozochoceni  pierwszym słońcem i stęsknieni za morzem
w pierwszy legalnie wiosenny (kalendarzowo 
i astronomicznie) weekend wybraliśmy się na Wyspę Uznam. Niby morze to samo, nadmorze jednak zupełnie inne.

Obserwacje z trasy: zamiast bocianów Niemcy mają czaple, zamiast łat na drodze w kształtach i konfiguracjach zależnych od fantazji łatającego mają równe prostokąty i inne równoległoboki. Pola uprawne jakieś takie porządniejsze, trawy przystrzyżone, drzewa ponumerowane i taaakie kombajny!… Gnój na polach śmierdzi tak samo, a tablice informujące gdzie skręcić postawione w takich miejscach, że szlag by ich trafił i nie do przeczytania bez wytężania wzroku. No i nie można płacić kartą visa w marketach, co jest niezwykle upierdliwe, o bankomat też nie najłatwiej.

W niedalekiej odległości od Świnoujścia znajdują się trzy wypoczynkowe kurorty – Ahlbeck, Heringsdorf i Basin.

Wjechaliśmy od strony Ahlbeck i znaleźliśmy parking dla kamperów, o co nietrudno. Znaleźliśmy też dużo lepiej usytuowanych parkingów nie-dla-kapemrów od 23:00-07:00. Duża ilość tych pojazdów w Niemczech ma swoje plusy
i minusy. Plusem jest niewątpliwie fakt, że licznie występują miejsca dostosowane dla kamperów, z wodą, prądem, sanitariatami itd. Minus – są i takie miejsca, gdzie ZAKAZUJE SIĘ nam wjazdu, postoju, bycia! I wtedy człowiek tęskni do samowolki w swoim kraju…

Na parkingu, czy raczej kempingu, na kórym sie zatrzymaliśmy stały oprócz nas 2 kampery. Kury były, i gołębie w klatkach, i jakieś złomowisko za płotem, i wielkie ptaki, które zaatakowały nam w nocy dach. Nie było bramy, cennika, stróża, nikogo, kto by nam powiedział, czy miejce jest płatne czy nie. Przy wyjeździe okazało się, że jest – 10,50EUR zapłaciliśmy za jedną noc. Tzn. zapłaciliśmy 9 EUR, bo więcej nie mieliśmy.

Rano, koło 11:00, wyruszyliśmy na rowery. Było dość chłodno. Cel numer jeden: znaleźć morze. Dojechaliśmy do promenady. Wzdłuż niej równo ustawione piękne rezydencje – hotele. Dużo spacerujących i jeżdzących na rowerach ludzi, a to dopiero marzec. Bardzo, bardzo ładnie. I zdumiewająco cicho, jak na taką ilość ludzi.

Plaża przepiękna. Nie bez kozery mówi się, że bałtyckie plaże są jednymi z najpiękniejszych na świecie. Tylko morze nieco za zimne i palm nie ma, za to są klify.

Promenadą dojechaliśmy do Basin – 6 km, po czym ścieżka, niczym w Polsce, nagle się urwała na rzecz schodów i plaży. Cofnęliśmy się do mapy, znaleźliśmy alternatywną drogę rowerową (raj dla rowerzystów) i pojechaliśmy dalej. Droga prowadziła przez porośnięte lasem wydmy, przepięknie. Pokonując górki i pagórki dojechaliśmy do wielkiego kempingu – z prawej morze za wydmą, z lewej przyczepy stacjonarne z domkami, miejsca na przyczepy mobilne i kampery, sanitariaty, budki z prądem, budki z jedzeniem. Wszystko pozamykane, pusto, gdzieniegdzie ktoś przygotowuje włości do sezonu. Przejechaliśmy cały ten kempingowy plac przekonani, że na końcu znajdziemy zamkniety szlaban, taki jak przy wjeździe. Okazało się, że koniec jest tak naprawdę początkiem, szlabany były pootwierane, recepcja zamknięta, karteczka informowała, że sezon zaczyna się 31 marca. 3 godziny później nasz kamper stał zaparkowany przy jednym z wejść na plażę. Równocześnie temperatura spadła do 5 stopni.

Kemping ten znajduje się na wysokości miejscowości Uckeritz, nazywa się właśnie „Pod Uckeritz”, ale zjazdu do niego trzeba wypatrywać. Jadąc od Basin, po wjeździe do Uckeritz, przed marketem jest znak kierujący do pola namiotowego i kempingu w prawo. Należy podążać.

Nie wiedzieliśmy, czy można stać gdzie staliśmy, czy trzeba mieć jakieś pozwolenie, czy zamkną te szlabany wieczorem
i nie wyjedziemy. Całe szczęście, przy parkowaniu, zwabiony polską rejestracją, zagadał do nas mówiący po polsku Niemiec, uspakajając, że możemy tu stać, bo jeszcze nie ma sezonu.

Spędziliśmy więc noc na pustkowiu, na dworze zimno było okropnie, dogrzewaliśmy się więc samowolnie pożyczonym od nieobecnego sąsiada grillem i winem, a teren obsrywały nam sarny i oby tylko… Było git.

Zaliczone awarie:
1. Puściła rurka doprowadzająca wodę do zlewu, o 1. w nocy mieliśmy powódź (tzn. Marcin miał, ja spałam).
2. Nie działała lodówka.
3. Zepsuł się tym razem lewy migacz.

Z osiągnięć:
1. Ogrzewanie na trójce jest cichutkie i gazu starczyło.
2. Zaliczyliśmy pierwszy prysznic w kamperze.
3. Spaliło nam monstrum jakieś 11 l/100 km. Nie jest źle.

5 thoughts on “Wyspa Uznam – Insel Usedom – 23 – 25.03.2012

  1. Piękna relacja! BTW, zabudowania przyczep – Niemcy też cwane, pewnie nie muszą płacić wtedy opłat od nieruchomości i jakiegoś podatku katastralnego, jak domek ma przynajmniej dwa koła 😉 No i zawsze to uzasadni jakość lokalu, że nie hotel z pięcioma gwiazdkami – więc mogą kroić jak za hotel, oferując sztukę kamperowego przetrwania. 🙂 „Wjechaliśmy od strony Ahlbeck i wydaje mi się, że własnie w Ahlbeck, choć nawigacja mówiła, że to Heringsdorf”. Heh, gdy poznacie realną lokalizację… lotniska Heringsdorf, na południowym wschodzie wyspy, to nic już w tym dedeerowie Was nie zdziwi ;-))) Może to też przez te swoje słowiańskie korzenie, bo Czernin i Wyspa Śledziowa, i kilka innych – taką mają genezę, że nasze – to i z ordungu się wyłamują;-)

  2. SUPER RELACJA!!!! Talent do opisywanie jest niewątpliwie 🙂
    Co do usterek w kamperze to dobrze, że wychodzą na krótkich wyjazdach, a nie jak pojedziecie do Włoch i dalej.

    To gdzie kolejny wypad? Weekend już się zbliża!

    Pozdrowienia z Wrocławia

    1. Dzięki piękne!
      Z weekendowymi wyjazdami na razie przerwa, musimy oszczędzić trochę kasy, bo na chwilę obecną z motyką na słońce sie wybierzemy, a nie do Włoch;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Bobry nad Bobrem
Zmiany! 07.05 – 20.05 – Istria, Chorwacja